28 lipca 2010, Warszawa, Polska .... [Arkadiusz Piętka/AAI, fot. Tomasz Majewski, Aneta Pawlukiewicz, Elena Tatarintseva]
W dniach 14-24 lipca br. odbywał się po raz kolejny Camp w Zatoniu (gm. Złocieniec), który według szacunkowych danych zgromadził około 750 uczestników. Dopisywała pogoda, która zepsuła się jedynie pod koniec imprezy, kiedy to zwyczajowo ma miejsce uroczystość chrztu świętego w wodach jeziora Lubie.
Tegoroczny Camp organizowany jak zawsze przez Zarząd Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w RP, a którego koordynatorem był pastor Remigiusz Krok, wpisuje się w pewien coroczny trend spadku frekwencji, a jednocześnie odmładzania się wieku uczestników, który waha się teraz w przedziale 15-23 lat (byli obecni i młodsi). Najczęściej są to dzieci wyznawców, choć notuje się także sporą grupę nieadwentystów, którzy przyjeżdżają do Zatonia z czystej ciekawości, zapraszani przez jego wcześniejszych uczestników.
W tym roku organizatorzy przygotowali bardzo interesujące wykłady zaproszonych gości. I należy podkreślić, że uczestnictwo było spore, biorąc pod uwagę panujące upały i brak klimatyzacji w głównym namiocie, na co warto zwrócić uwagę podczas realizacji zakupu nowego namiotu campowego.
Głównym mówcą był profesor Richard M. Davidson, który na wydziale teologicznym Andrews University odpowiedzialny jest za egzegezę Starego Testamentu, jako kierownik katedry Starego Testamentu. Wykładowca omawiał dwa tematy: „Klucze do Starego Testamentu” i „Przyjaciel w niebie”. W opinii uczestników, choć temat był ciekawy, to jednak trudny w odbiorze. Tłumaczył Zbigniew Karniłowicz.
Kolejnym mówcą, z typowo skierowanym do młodzieży przesłaniem, była Andrea Moskalova Jakobsons, Czeszka z urodzenia, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych w wieku 15 lat i dziś pracuje na Andrews University. Uczestników swoich wykładów zapoznawała z psychologicznymi aspektami relacji damsko-męskich. Ogromnym powodzeniem cieszyły się wykłady na temat sfery intymnej, które szczególnie przypadły do gustu zgromadzonym nieadwentystom, skąd padały konkretne pytania. Tłumaczył Tomasz Sulej.
Innym mówcą był pastor Krzysztof Kudzia, którego wiedza w zakresie problematyki uzależnień spotkała się z równie dużym zainteresowaniem. Przyjechał także Alfred Palla, znany pisarz chrześcijański oraz doktor teologii, który zaproponował zebranym wykłady pt. „Poznaj samego siebie”.
Grupa Misyjna „Trzej Aniołowie” (GM3A) była zaproszona do prowadzenia spotkań na temat misji w praktyce, które połączone były z warsztatami, a ich celem było zachęcenie do łączenia codziennego życia z ewangelizacją w swoim najbliższym otoczeniu. Poszczególne spotkania prowadzili Mateusz Krzesiński („Misja adwentowa”) , Piotr Bylina („Misja to życie”) i Łukasz Romanowski („Misja na co dzień”). Uczestniczyła w nich zróżnicowana wiekowo grupa około 50 osób. GM3A prowadziła ponadto zapisy na obozy misyjne. Zaplanowano ich w tym roku 20. Każdy z obozów liczy maksymalnie 10 uczestników. Zapisało się ponad 100 osób z całego kraju.
Camp był miejscem, gdzie znalazł się czas nie tylko na gry, zabawy, turniej piłki nożnej, maraton czy pływanie, ale również na odwiedzenie okolicznych miejscowości i zastosowanie w praktyce zdobytej wiedzy. Wśród miejscowej ludności przeprowadzono ankiety, aby do najbardziej zainteresowanych osób skierować ewangelistów i pastorów. Swoje miejsce znalazły też dzieci, które uczestniczyły w specjalnie przygotowanych dla nich programach. Na wiele godzin w okolicznych lasach „ginęli” Pathfindersi, adwentystyczni harcerze, których spotkania prowadził Witold Szewczenko.
Warto podkreślić, że w nieopodal leżącym Złocieńcu realizowano projekt „Expo Zrowie”, którego koordynatorem był pastor Marek Kroczyk.
Tegoroczny dochód z „Market Day”, czyli specjalnego kiermaszu, został w całości przekazany na pomoc dla Patryka Fiuka, chorego na mukowiscydozę. Zebrano ponad 3 tysiące złotych.
Rano i wieczorem śpiewał zespół campowy, oparty w większości o członków zespołów „Emaus”, „Ainesis” i „Chofesh”. Zgodnie z tradycją, wieczorem o 22-giej miała miejsce modlitwa na plaży, którą w tym roku prowadził Tomasz Karauda razem z Tytusem Gudzowskim i pastorem Markiem Micykiem. Modlitwy te były inspiracją do tworzenia się w sposób naturalny modlitw w grupach z obowiązkowym pod koniec „Bożym misiem”, czyli wzajemnymi uściskami uczestników.
Nie zawiodła jak zwykle kuchnia opolska, która serwowała codziennie ciepłą zupę, choć w tym roku hitem, ze względu na upały, były lody i napoje chłodzące. Na camp zawitał nawet na chwilę cyrk, który rozbił się na dwa dni na plaży, oferując również watę cukrową i popcorn.
Uczestnicy Campu zapamiętają tegoroczne spotkanie jeszcze z jednego powodu. W połowie imprezy, w sobotę, miała miejsce wichura (niektórzy podają, że trąba powietrzna), która gwałtownie przeszła przez teren ośrodka, czyniąc wiele drobnych, ale dotkliwych szkód. Najbardziej spektakularnym był przelot dużego namiotu kawiarenki „Radość” nad jednym z budynków. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Tegoroczny Camp ukoronowała ceremonia chrztu świętego w jeziorze Lubie, którą celebrowali pastorzy Remigiusz Krok i Wasyl Bostan. Kazaniem służyła Andrea Moskalova Jakobsons, a chrztu udzielali pastorzy Edward Parma, Grzegorz Trzpil i Ryszard Jankowski. Po nabożeństwie sobotnim nad brzeg jeziora udało się 19-tu katechumenów, wśród których niespodziewanie znalazł się Patryk Fiuk ze swoją mamą, Iwoną, a który po uroczystości podzielił się z zebranymi swoją radością, że był to dla niego niesamowity i cudowny dzień. Oboje wkrótce zostaną przyjęci do zboru w Podkowie Leśnej.
Wykład wieczorny, kończący Camp, przeprowadził Richard M. Davidson, który mówił o żydowskim Święcie Namiotów i swojej podróży do Izraela, gdzie zebranym pragnął zwrócić uwagę, że sobota powinna być dla nas najszczęśliwszym dniem, za którym tęsknimy przez cały tydzień.
W opinii uczestników tegoroczny Camp
był jednym z najlepszych spotkań ostatnich kilku lat.
Wiele osób zapewniało, że za rok przyjadą tu ponownie.
![]()












